Opowieść o Blanche i Marie

„Dzisiaj wszyscy już wiedzą. Zarówno Blanche, jak i Marie miały umrzeć od tych zagadkowych, pięknych i kuszących promieni radu, tych, które mieniły się tak tajemniczo, od tego odkrycia, które jak wrota, otwarte szeroko na czarną i groźną otchłań, miały zmienić historię swiata. Najpierw Blanche. Potem Marie.
Długo próbowano nic nie widzieć i wszystko ukryć.
Pracownicy laboratorium umierali jeden po drugim, większość na leukemię, część poobcinano podobnie jak Blanche. (…)
Ale o tym nie dowiedziała się nigdy, Nie żyła już od kilku lat. Wszystko zdarzyło się później. Tłumaczy to jednak, dlaczego Blanche powoli traciła nogi i lewą rękę. jej opowieść jest nie tylko o Marie Curie czy nawet o Jane Avril, ale przede wszystkim traktuje o niej samej i profesorze Charcocie, o ich czworgu. Nie ma tam nic o jej zatruwaniu się, ani o dużo wolniejszym zatruwaniu się i śmierci Marie. Co innego jest siłą napędową Księgi Pytań.
Można by rzecz: miejscem, z którego zaczynamy opowieść, jest kadłubek.”
Per Olov Enquist, Opowieść o Blanche i Marie, Jacek Santorski & Co Agencja wydawnicza, Warszawa 2006, s.24-25
kiedyś miałam to z biblioteki, ale szczerze mówiąc drażniła mnie i nie przeczytałam,.
Oj, dlaczego ja nie czytam tej książki, skoro mam ją na półce?
Pozdrawiam:)