“Ofiara 44″ Tom Rob Smith

tom rob smith
„Lew siedział, rozpamiętując słowa Raisy. Uznała, że wolno jej osądzać jego postępowanie, gardzić nim, udając jednocześnie, że sama ma czyste ręce. Ale wychodząc za niego za mąż, wiedziała, czym się zajmuje, cieszyła się z przywilejów związanych z jego stanowiskiem, chętnie jadła delikatesy, jakie udawało się zdobyć, kupowała ubrania w dobrze zaopatrzonych spectograch dla urzędników państwowych. Skoro praca w służbie zdrowia wzbudzała w niej taką odrazę, dlaczego nie odrzuciła jego umizgów? Wszyscy rozumieli, że aby przeżyć, trzeba ustępować. Lew robił okropne rzeczy – moralnie niedopuszczalne. Dla większości ludzi czyste sumienie stanowiło nieosiągalny luksus, do którego Raisa nie mogła rościć sobie praw. Czy prowadziła lekcje zgodnie ze swoimi przekonaniami? Najwyraźniej nie, zważywszy na jej sprzeciw wobec aparatu służby bezpieczeństwa – ale w szkole musiała wyrażać swoją aprobatę dla państwa, wyjaśniać uczniom mechanizm jego działania, chwalić je, indoktrynować ich, by równie gorąco to państwo popierali, a nawet zachęcać, aby nawzajem na siebie donosili. Gdyby tego nie robiła, z doniosłoby na nią któreś z dzieci. Jej zadanie polegało nie tylko na bezwarunkowym podporządkowaniu się wytycznym władzy, ale i na tłumieniu dociekliwości uczniów. Takie samo zadanie czekało na nią w nowym mieście. Zdaniem Lwa, on i jego żona byli trybami tej samej maszyny.”
Tom Rob Smith, Ofiara 44, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 174.